Strona głównaFORUMKatalog stronAdmin zone
szukaj:
Menu główne
strona główna
logowanie
bannery
katalog stron
Kraj
O. Rydzyk: diabeł czai się w internecie
Wojsko otrzyma nowe wyposażenie
Pierwszy zjazd rodu Gosiewskich - bez wicepremiera
Awaria części bankomatów PKO BP
Białystok: Zniszczono kilkanaście nagrobków na cmentarzu
Świat
45 Irakijczyków i pięciu Amerykanów zginęło w ciągu weekendu
Rosja: Pijany kierowca zabił sześciu kadetów
"Rezolucja nie powstrzyma rozprzestrzeniania broni atomowej"
"El Pais": Jeden z liderów Al-Kaidy od roku pozostaje w tajnym więzieniu CIA
Papież kanonizował czworo błogosławionych
Internet
KE opóźni wejście Visty do Europy
Kolejne zwolnienia u Intela
Technologie
Szpieg w komórce
Powrót do szkoły w wielkim stylu
Wyciekły ceny Visty
Włamanie do bazy danych AT&T
Koniec z wymianami baterii
Grand Prix Włoch: Cóż to była za jazda! - 2006-09-11 12:41:58
Robert Kubica trzeci w Grand Prix Włoch. Lepsi byli tylko najwięksi w Formule 1: Michael Schumacher i Kimi Raikkonen


Kiedy Schumacher, który właśnie zdecydował, że będzie to jego ostatni wyścig na Monzy, oraz Raikkonen, o którym wiadomo, że zajmie jego miejsce w Ferrari, i na końcu Kubica wchodzili do zatłoczonej jak nigdy sali konferencyjnej, spiker, który widział już 1000 wyścigów, powiedział: - Michael, Kimi, Robert, witamy!

I nagle, spontanicznie dodał: - Robert, cóż to była za fantastyczna jazda!

Kubica zrobił olbrzymie wrażenie nie tylko na nim. Również Schumacher na podium gratulował pierwszemu Polakowi. Ale ten - choć przed chwilą, tuż po wyścigu, biegło do niego wiwatując pół setki ludzi ze stajni BMW-Sauber - wyglądał na niewzruszonego.

Trzecie miejsce wcale nie wprawiło go w uniesienie! - Cóż, nie spodziewaliśmy się miejsca na podium. A teraz nie ma co gadać, muszę się skoncentrować się na trzech następnych wyścigach. Już mamy zaplanowane treningi w Jerez - powiedział bez drżenia strun głosowych.

Kilkadziesiąt minut wcześniej wszyscy inni chyba przeszli nagle w uniesienie, widząc co Kubica robi na końcu pierwszej prostej wyścigu. Polak, startując z szóstego miejsca, ruszył blisko wewnętrznej ściany toru, unikając niebezpiecznego manewru Brazylijczyka Filipe Massy, który próbował zepchnąć Kubicę na niewygodną część toru. Kubica jednak umknął mu i sekundę później nie tracąc zimnej krwi wykorzystał błąd swojego kolegi z zespołu Nicka Heidfelda. Niemiec zostawił zbyt dużo miejsca na pierwszym skręcie w szykanie i tam - choć wydawało się, że nie da się wbić szpilki - wbił się bmw Kubicy.

Wszystko co zdarzyło się potem było konsekwencją tych dwóch manewrów.

Następną godzinę Polak spędził bowiem na odpieranie ataków goniących go: Massy, mistrza świata i lidera GP Fernando Alonso w renaulcie, oraz kolegi Alonso z drużyny Giancarlo Fisichelli. - Chodziło o to, aby oni wjechali na zmianę opon i zatankowanie przede mną. W tym czasie ja, jadąc coraz lżejszym samochodem zyskiwałbym przewagę - tłumaczył Polak. Z Massą się udało. Alonso po serii pit-stopów wylądował tuż za Polakiem i mocno go naciskał. Potem obaj na tym samym okrążeniu wjechali do garażu. Wyjechali jednocześnie - pędząc obok siebie 100 km/godz. Wiedzieli, że przekroczenie choćby o 1 km/godz zostanie ukarane jeszcze jednym przejazdem przez alejkę dojazdową. To właśnie przytrafiło się biednemu Heifeldowi.

Alonso nadepnął gaz ułamek sekundy wcześniej i wyprzedził Polaka. - Nie chciałem ryzykować zderzenia z Alonso. On walczy o tytuł mistrza świata, niepotrzebne mi kłopoty - powiedział Polak, a Alonso pognał za Schumacherem.

Przed wyścigiem Niemca dzieliło od Hiszpana 12 punktów. Gdyby Schumacher przegrał z Alonso, byłby to praktycznie koniec walki o tytuł. Dlatego Alonso rzucił się do odrabiania ponad 20 sekund straty. - Za bardzo chciał - stwierdził Polak.

Silnik mistrza świata nie wytrzymał i eksplodował na 10 okrążeń do mety. Schumacher, który dojechał do mety jako pierwszy, zmniejszył przewagę Hiszpana w klasyfikacji kierowców do dwóch punktów. Do zakończenia pojedynku o tytuł zostały jeszcze trzy wyścigi. Obrońca tytułu czuje, że grunt mu się usuwa. W sobotnich kwalifikacjach nie dość, że nie był w stanie rywalizować z mocniejszymi samochodami Ferrari i McLarena, to jeszcze został ukarany przez FIA (Międzynarodową Federację Samochodową) odebraniem trzech najlepszych wyników. Spadł z piątego na 10. miejsce. To dzięki temu Polak startował z szóstego, a nie z siódmego miejsca. - Dla mnie Formuła 1 to już nie sport - powiedział wściekły na specjalnej konferencji prasowej. Zespół pokazywał do znudzenia, że Alosno wcale nie zajeżdżał drogi Felipe Massie.

Alonso, najmłodszy mistrz świata Formuły 1, musi się jeszcze sporo uczyć od takich kierowców jak Michael Schumacher. Kubica musi się uczyć jeszcze więcej. Ale widać, że dla tych dwóch kierowców nie ma w Formule 1 rzeczy niemożliwych.


Źródło: www.gazeta.pl
dodał: Charming komentarz[0] |
Menu uzytkownika
Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć!
Muzyka
Odleć przy singlu Goldfrapp
Twista pozwany do sądu
Happy Pills w Antenie Krzyku
Film
Sport
PUEFA: Legia lepsza, ale...
Grand Prix Włoch: Cóż to była za jazda!
Nie oczekujmy po Kubicy cudów
Kubica: dobrze znam tor Monza
Kubica: Na zwycięstwa przyjdzie czas
Ciekawostki
Paznokcie o długości 7,5 metra
Chce się rozwieść, bo mąż brzydko pachnie
Babcia-gangsterka wpadła w ręce policji
Wielka przecena mandatów
Słońce, które zakorkowało Londyn
subskrypcja
informacje o nowych wersjach na twój mail!
Statystyki
userów na stronie: 0
gości na stronie: 3
 
© 2002-2008 Patryk Ryczkowski. Wszelkie prawa zastrzeżone.
 

Reklama
Kwintal | Niemowle | Teksty Piosenek | Biogenix | Sterydy
katalog catering Warszawa konflikt serologiczny zgon na pogrzebie megavideo plastyfikatory